Niniejszym wieczór zaliczam do udanych. Było zabawnie, szczególnie wtedy, jak niechcący wbiłam się do czyjegoś mieszkania. Byłam przekonana, ze znalazłam oto drzwi na jakis zajebisty, stary strych! Emołszyn jak trza, tyle ze ciemność. Ciemność!. Dopiero jak odpaliłam latarkę okazało się, że stoję w przedpokoju. Oto! :) Z aparatem i latarką :)
Ej, ludzie! zamykajcie se drzwi!
Znalazłyśmy też czarnego kota w czerwonej obroży a Magdalena Be zrobiła brzydką rzecz z latarką cegły :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz